Światło słowa pośród mroku – Narodowe Czytanie „Dziadów”

„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?”
Adam Mickiewicz, „Dziady”, część II
Migoczący płomień świecy. Półmrok. Cisza, w której każde słowo nabiera niezwykłej mocy. Jeszcze przed chwilą był zwyczajny szkolny dzień – rozmowy, lekcje, dźwięk dzwonka i pośpieszne kroki na korytarzu. Teraz jakby na moment zatrzymał się czas. Wystarczyło otworzyć książkę, by granica między tym, co współczesne, a tym, co minione, zaczęła powoli znikać.
I wtedy zabrzmiały słowa Adama Mickiewicza.
W ramach Narodowego Czytania społeczność naszej szkoły spotkała się z jednym z najbardziej niezwykłych dzieł polskiej literatury – „Dziadami”. Nie było to jednak zwyczajne spotkanie z lekturą. Tego dnia chcieliśmy nie tylko przeczytać Mickiewicza. Chcieliśmy go usłyszeć, poczuć i przeżyć.
W rolę lektorów wcielili się dyrektor szkoły Pan Grzegorz Pyzowski oraz przedstawiciele młodzieży z klas 1a i 3a. To ich głosami wybrzmiewały kolejne fragmenty dramatu, prowadząc słuchaczy przez tajemniczy świat Mickiewiczowskich „Dziadów”. Wydarzenie przygotowały nauczycielki: Bożena Bakierzyńska, Jolanta Kudła i Agnieszka Koniarz, dbając o dobór tekstów i atmosferę spotkania.
Kolejne fragmenty dramatu przenosiły słuchaczy do świata tajemniczego obrzędu, podczas którego przeszłość spotyka się z teraźniejszością, a żywi próbują nawiązać kontakt z tymi, którzy przekroczyli już granicę ziemskiego istnienia. Pojawiały się duchy, ich historie i przestrogi. Każda z nich niosła ze sobą inną prawdę o człowieku.
Bo „Dziady” są przecież czymś znacznie więcej niż opowieścią o dawnych wierzeniach.
To opowieść o miłości i samotności, winie i przebaczeniu, cierpieniu i odpowiedzialności. O tym, że nie można przejść przez życie, nie dostrzegając drugiego człowieka. Że nasze wybory pozostawiają ślad. Że dobro okazane innym nigdy nie jest bez znaczenia, podobnie jak obojętność, która czasem potrafi zranić bardziej niż słowa.
Mickiewicz pozwala przemawiać duchom, ale ich głosy skierowane są przede wszystkim do żywych.
Właśnie dlatego podczas wspólnego czytania tak łatwo było zapomnieć, że obcujemy z tekstem napisanym blisko dwa stulecia temu. Zmienił się świat. Zmienił się język codzienności. Zmieniło się nasze otoczenie.
A jednak pytania o dobro, miłość, cierpienie, wolność i odpowiedzialność pozostały zadziwiająco aktualne.
Szczególna atmosfera wydarzenia sprawiła, że znane z lekcji wersy zabrzmiały inaczej. Głośno wypowiadane słowa przestały być tylko fragmentami obowiązkowej lektury. Nabrały głosu, emocji i znaczenia. Literatura wyszła z podręcznika i na chwilę zamieszkała wśród nas.
I być może właśnie na tym polega niezwykłość Narodowego Czytania.
Na wspólnym zatrzymaniu się przy słowie.
Na odkrywaniu, że literatura nie jest czymś zamkniętym w przeszłości, oprawionym w twardą okładkę i ustawionym na bibliotecznej półce. Żyje za każdym razem, kiedy ktoś otwiera książkę. Za każdym razem, kiedy wypowiada zapisane w niej słowa. Za każdym razem, kiedy czytelnik odnajduje w historii sprzed wielu lat cząstkę własnego świata.
Tego dnia spotkaliśmy się więc nie tylko z Mickiewiczem. Spotkaliśmy się również ze sobą nawzajem – jako wspólnota połączona słowem, kulturą i pamięcią. Dyrektor, uczniowie i nauczyciele stali się na chwilę uczestnikami jednej opowieści, której początek sięga daleko w przeszłość, ale której kolejne rozdziały zapisujemy także my.
Gdy wybrzmiały ostatnie wersy, powróciła codzienność. Znów były rozmowy, lekcje, dzwonek i szkolny korytarz. Zgasły świece, zamknięto książki, a bohaterowie Mickiewicza powrócili na ich karty.
Czy jednak naprawdę odeszli?
Wielka literatura ma przecież niezwykłą zdolność pozostawania z człowiekiem długo po przeczytaniu ostatniego zdania. Czasem wraca jako myśl. Czasem jako pytanie. Czasem jako jeden zapamiętany wers, którego sens odkrywamy dopiero po latach.
Narodowe Czytanie przypomniało nam, że klasyka nie jest pomnikiem, który należy jedynie podziwiać z oddali. Jest rozmową, do której każde pokolenie może dołączyć na nowo. A „Dziady” – pełne tajemnicy, symboli i niezwykłych obrazów – wciąż zapraszają nas do tej rozmowy.
Może dlatego tego dnia nie trzeba było naprawdę przywoływać duchów.
Wystarczyło przywołać słowa.
Bo kiedy słowo jest naprawdę wielkie, potrafi pokonać ciszę, czas i przemijanie. Potrafi połączyć tych, którzy byli, z tymi, którzy są. I potrafi przypomnieć prawdę, którą Mickiewicz zamknął w jednym z najbardziej przejmujących zdań swojego dramatu:
„Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże.”
Adam Mickiewicz, „Dziady”, część II
/yk/ak/






